Wyzwania na nadchodzący tydzień

Nie ukrywam, że z wyzwań, które narzuciłam sobie w ubiegłym tygodniu niewiele udało mi się zrealizować chociaż bardzo się starałam ale było to dla mnie niezwykle intensywnych siedem dni i zrobiłam tak naprawdę o wiele więcej niż myślałam tylko w innych kategoriach.

Weekend spędziłam cały w Katowicach na szkoleniu, którego ukończenie będzie wiązało się z wykreśleniem kolejnego celu z listy stu - stu celów, które ustaliłam sobie w ubiegłym roku - jest na tej liście wszystko co chiałabym zrealizować w swoim życiu i odhaczanie kolejnych punktów idzie mi naparwdę całkiem nieźle!




Szkolenie dało mega pozytywnego kopa, znowu głowa pełna pomysłów, satysfkacja z nowej wiedzy (której było naprawdę całkiem sporo!), duma, że udało mi się pójść na zajęcia w sobotę chociaż nie przespałam ani minuty (tak bardzo nie chciałam ich opuścić!!), nowi ludzie, nowe perspektywy, inspiracja pełną gębą!

Poza tym pod względem aktywności fizycznej było rewelacyjnie, basen odwiedziłam tylko raz ale nie ubolewm nad tym, jutro idę na 7.30 - na dobry początek dnia, o żadnej porze nie pływa się tak dobrze jak właśnie rano! Przetestuję nowy strój z Biedronki (: Ale oprócz basenu była tabata, był fitness (zaczynam widzieć zarys mięśni na brzuchu a nic tak nie cieszy jak widoczne rezultaty swojej pracy, nie?), w środę jeszcze jedno szkolenie na zupełnie inny temat, ale skutek ten sam - motywacja, inspiracja i moc!

Był angielski, niemiecki, hiszpański, kilka filmów, trochę poczytałam, dobra impreza zaliczona w piątek i w sumie zaraz nowy tydzień, którego nie rozpoczynam z masą zaległości w pracy.

Ale jak wspominałam na początku posta - z celów, które wyznaczyłam sobie na ten tydzień nie udało mi się zbyt wiele zreazlizować dlatego wiele planów pozostanie bez zmian:
- pokrzywa, pu-erh raz dziennie a zamiast czarnej herbaty, chociaż raz na jakiś czas, zielona/biała
- sok ze świeżych owoców x2
- szklanka wody z cytryną po przebudzeniu (w ubiegłym tygodniu wyszło kilka razy ale chyba ponad 3 więc 50% udało się zrealizować:))
- rumianek

Nadal zależy mi na regularnym jedzeniu posiłków, niestety ze względu na bardzo rozwalony pod względem "czasowym" tydzień nie udało mi się jeść codziennie obiadu o 14.00 ale 4/7 dało radę , w weekend (na szkoleniu) podali posiłek o 13.00 więc byłam blisko godziny zero. W tym tygodniu pozostawiam harmonogram bez zmian, zobaczymy jak pójdzie:

6:30 pobudka
7:00 śniadanie
11:00 drugie śniadanie
14:00 obiad
+ przekąska w pracy
19:30 kolacja

Rejestracja na hello zdrowie nadal przekracza moje możliwości więc spróbuję jeszcze raz, może uda się jakoś utworzyć konto :)

Poza tym natknęłam się ostatnio na wpis [1], który zainspirował mnie do nowego wyzwania - będę wyłączać komputer o 21.oo i czas, który pozostanie do zaśnięcia wykorzystam na czytanie ksiażek/oglądanie filmów. Nie pracowanie, nie siedzenie na fejsie, nie na niewiadomo co. Książka albo film, chyba że aktualnie nie ma mnie w domu bo zajmuję się czymś jeszcze lepszym - chyba oczywiste :)

Oby kolejny tydzień był jeszcze lepszy i jeszcze bardziej intensywny niż poprzedni!
Share on Google Plus

About motocyklistka.eu

13 komentarze:

  1. Ja też robię takie plany, to motywuje. Ja kiedyś robiłam jeden dzień bez komputera, przeważnie była to sobota. Ile to czasu miałam na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie dzień bez komputera to coś nie do zrobienia,przede wszystkim chodzi o obowiązki służbowe, do których podtrzebuję laptopa cały czas praktycznie. Oczywiście jak gdzieś wyjeżdżam nie jest dla mnie problemem nie zabieranie komputera :)

      Usuń
  2. Bardzo mnie ciekawi, co to za szkolenie, szczególnie, że na komputerze wyświetla się coś bardzo tajemniczego.
    Regularne posiłki - to też mój cel, na razie się do tego przymierzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkolenie z administracji RedHat :)

      Usuń
  3. Świetny post! Ja chyba też muszę sobie zrobić listę wyznaczonych celów życiowych, przyda mi się to

    OdpowiedzUsuń
  4. Woda z sokiem cytryny na śniadanie, lekko ciepła, jest już moim nawykiem. Kiedy zdarzy mi się ominąć poranną szklankę, to od razu czuję, że nie mam rozgrzanego żołądka ani ochoty na śniadanie. Z komputerem robię podobnie, z tym, że wyłączam idąc pod prysznic, a później już tylko czas na książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię te Twoje 100 celów :) i szkolenie i probówki z zielonym płynem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważyłam, że cele innych wpływają i na mnie motywująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielka dawka motywacji właśnie mnie zalała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię stawiać sobie takie wyzwania i cele, ogólnie jestem bardzo zorganizowaną osobą, więc moze dlatego :) Wtedy jestem bardzo szczęśliwa gdy uda mi się zrealizować punkt z mojej listy. W mojej liście zwykle jest zdrowsze odżywianie i gospodarowanie czasem wolnym w rozsądniejszy sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam taką listę, ale ja nie mam na niej jeszcze zapisanych 100 pozycji :)
    U mnie z jedzeniem posiłków regularnie jest ciężko. Tragedii nie ma, bo staram się jeść mniej więcej o tych samych godzinach, ale od śniadania do czasu obiadu nie mam się czym popisać :)
    Z wyłączeniem laptopa o określonej godzinie próbowałam. Przez jakiś czas szło mi całkiem nieźle, potem o tym zapomniałam. Może znowu postaram się wprowadzić to do swojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero spróbuję z tym wyłączaniem komputera, oby się udało :)

      Usuń

...